Szczęście

Zapewne każdy z nas, jeśli poproszony o to, by określić, co czyni go szczęśliwym, odpowie inaczej. Dlatego wolę skupić się nie na tym, czym jest szczęście, a raczej na tym do czego szczęście może się przysłużyć.

Ale zanim o szczęściu, najpierw refleksja dotyczącą miłości. Często można napotkać stwierdzenie, że to, czego w głębi serca pragnie każdy z nas to kochać i być kochanym. Uzupełnieniem tej myśli jest wezwanie, by w pierwszej kolejności pokochać siebie, a wtedy świat nas pokocha. Oba bardzo prawdziwe, oba dla wielu z nas trudne.

Nie zawsze potrafimy oddzielić Miłość przez duże M, która akceptuje i współodczuwa w jedności, która nie zna gniewu, frustracji, lęku, która działa poza schematem winy i kary rozumiejąc człowieczą bezradność i zagubienie, która niezależnie od tego, jak wściekli, samotni lub zagubieni jesteśmy, widzi światło i moc naszej duszy, od miłości małego m codziennych relacji. Miłość z ludzkiego poziomu zawiera w sobie powinności, romantyczne oczekiwania i rozczarowania. Powinniśmy kochać swoich najbliższych, choć to właśnie w kontakcie z nimi możemy przeżywać najboleśniejsze chwile. Oczekujemy, że poznamy kogoś, kto nas pokocha i kogo my pokochamy. A gdy spotkamy taką osobę, miłość codziennego m zaczyna walc na trzy Pe – poświęcenie, pretensje, przeprosiny. Gdy zabraknie w niej oparcia na Miłości, miast w tańcu swobodnie wirować depczemy sobie po palcach. Tkwimy w nieszczęśliwym związku lub też, gdy związek się rozpada, tkwimy w nieszczęśliwych wspomnieniach oraz tęsknocie za „prawdziwą” miłością.

Czasem, by dotrzeć do Miłości przez duże M, warto przeorientować ustawienie naszego kompasu i wybrać inną drogę – drogę szczęścia. Gdy jesteśmy zaplątani w nasze powinności, oczekiwania lub rozczarowania, warto zapytać: „Co sprawia, że czuję się szczęśliwa? Co daje mi radość?”.

Nasze życie rzadko kiedy bywa czarno – białe. Niesie z sobą i wesele, i smutek, ważniejsze jest więc nie tyle pytanie: „Czy jestem szczęśliwa?” (niekiedy trudno odpowiedzieć w pełni twierdząco), ale pytanie: „Kiedy czuję się radosna, pełna życia lub zrelaksowana i spełniona?”. Poczucie szczęścia jest jak papierek lakmusowy – gdy bladnie, to sygnał, że czas na zmianę. Jeśli pracuję z pasją, pojawia się szczęście, lecz gdy wyczerpuje się moja siła albo robię coś, czego nie lubię to szczęście umyka – znak, że trzeba odpocząć lub zmienić sposób pracy albo samą pracę. Czujemy się szczęśliwi odpoczywając, lecz gdy słodkie rozleniwienie przemienia się w nudę to znak, że czas na aktywność. Jeśli bliskość z ukochaną osobą – partnerem, dzieckiem, przyjaciółką zaczyna doskwierać i brak w niej radości oznacza to, że potrzebujemy dystansu – do tej drugiej osoby, do siebie, do sytuacji.

Czasami szukamy dla braku własnego szczęścia wymówek. Uważamy, że nie możemy czuć się szczęśliwi, gdy inni wokół nas cierpią, nie możemy czuć radości, dopóki nie zrobimy wszystkiego, co mamy do zrobienia, że szczęście przyjdzie dopiero wtedy, jeśli na nie w szczególny sposób zasłużymy. Lub też wierzymy w cudowną odmianę, po której będziemy już zawsze szczęśliwi i nigdy nie spotkają nas żadne smutki czy rozczarowania.

Jak sprawić, by czuć się szczęśliwym nie „dlatego, że”, nie „pomimo, że” lecz tak zwyczajnie, po prostu? Jeśli daleko nam do permanentnego stanu szczęścia, nie próbujmy na siłę diametralnie zmieniać własnego samopoczucia. Wystarczy, że w tej sytuacji, w której jesteśmy, znajdziemy coś, co przyniesie nam radość – choćby na chwilę. Od drobnej chwili i drobnej radości zaczyna się kształtowanie szczęśliwego życia.

A jak rozpoznać i jak budować poczucie szczęścia? Kluczowe są tutaj radość i wdzięczność.

Radość to oznaka, że zauważyliśmy szczęście, które przypłynęło,

wdzięczność to sposób, by przyjąć je do serca, objąć w posiadanie.

ewa-kujawa.pl

Radość to oznaka, że zauważyliśmy szczęście, które do nas przypłynęło, choćby to najmniejsze. Zachwyt świeżością poranka, roześmiane oczy dziecka, drobny gest przyjaźni. Wdzięczność to sposób, by w pełni przyjąć szczęście do serca, objąć w posiadanie. Jeśli zatrzymamy się na chwilę, pozwolimy sobie na odczucie radości, spełnienia, zadowolenia i następnie podziękujemy za dar, które z sobą niosą, wtedy odczuć możemy jedność – z sobą, ze światem, z życiem. I wtedy już nie trudno będzie nam odnaleźć Miłość. A że Miłość i szczęście to dwa bliźniacze aspekty naszej duszy, szczęście może się przysłużyć do odnalezienia Miłości.

ewa-kujawa.pl

artykuły z serii tu-teraz: